Bo oni są mroczni i nie przewidzieli, że niektórzy ludzie są elokwentni i napisanie szesnastu tysięcy znaków to dla nich nie problem.
Biedni.
Nie Twoja wina. Ja tam i tak nie mam zamiaru nic zamieszczać (przynajmniej dopóki nie wyleczę się z kompleksów), a czytanie opowiadań w kilku postach mi nie przeszkadza (choć uderza w zmysł estetyczny), więc nie przejmuj się, będziemy żyć.
Znaleziono 6 wyników
Ogłoszenia - Nie Maj 17, 2009 1:01 am
Tematy tabu - Sob Maj 16, 2009 8:42 pm
Immerine napisał:No, nie trzeba być geniuszem, ale wtedy o wiele trudniej utrzymać temat w kupie. (Bo ja rozumuję tak: skoro trudno o czymś rozmawiać = trudno przelać to w sposób w miarę przystępny dla czytelnika = podwyższa to ogólny poziom trudności. Nie, nie uważam Cię za głupią, tylko tłumaczę sama sobie, żeby nie zapomnieć, jak myślałam.)
Znowu się nie rozumiemy. :'D
Mówiąc "trudno o nich rozmawiać" nie miałam na myśli "trudno mieć wypracowaną opinię na ten temat" czy też "rzadko kiedy ktoś ma o tym pojęcie". Tabu to temat, o którym trudno swobodnie rozprawiać z drugim człowiekiem, nie ze względu na brak wiedzy/doświadczenia/czegokolwiek, ale z powodu wstydu czy innego psychicznego dyskomfortu. Kiedy piszesz, nie masz przed sobą rozmówcy czy czytelnika, nie patrzysz mu w oczy i w ogóle nie ma między wami jakiegoś bezpośredniego kontaktu, więc możesz swobodnie ubierać myśli w słowa i nie czujesz ucisku w żołądku.
Ja nie traktuję "tematów tabu" jako jakiegoś wyższego poziomu pisarskiego wtajemniczenia. Moim zdaniem coś takiego może napisać każdy, kto posiada zdolność logicznego sklecania zdań, a talent i reszta tego typu potworków stanowią bardziej o jakości pracy aniżeli możliwości jej napisania.
Tematy tabu - Sob Maj 16, 2009 5:35 pm
Immerek napisał:Bo potencjał i talent można mieć już w żłobku, pięknie i rytmicznie gaworzyć, składać sylaby jak Szekspir, ale potem trzeba to wszystko szlifować. Nikt nie zostaje wielkim pisarzem z dnia na dzień, niezależnie, czego by ludziom nie opowiadał. P:
Zgadza się.
Miałam na myśli to, że czytanie piętnastu tomisk miesięcznie nie jest jedyną formą owego szlifowania.
Immerek napisał:Przecież geniusz i tak napisze na temat tabu lepiej niż przeciętniak.
Co nie oznacza, że przeciętniak sobie z tematem tabu nie poradzi. Praca może być gorsza, ale niekoniecznie kiepska.
Tematy tabu - Sob Maj 16, 2009 2:31 pm
Immerek napisał:Salz, możliwe, że do tematów tabu trzeba talentu - po przecież do wszystkiego związanego z pisaniem go potrzeba. Ale sądzę, że opisywanie takich rzeczy bez żadnych podstaw, bez zapoznania się chociaż z odpowiednią literaturą specjalistyczną, jest żałosne i nie na poziomie.
Z literaturą specjalistyczną owszem (w końcu to głupie, pisać o schizofreniku nie znając mechanizmów szpitala psychiatrycznego), ale na pewno nie z literaturą w ogóle. O zdolnościach pisarskich nie świadczy liczba przeczytanych książek.
Immerek napisał:To trochę tak jakby dziesięć razy napisać "łyżka" i potem mówić, że to studium słowa, forma artystyczna. Forma artystyczna też musi trzymać się kupy, a trudne tematy właśnie dlatego są trudne, że niełatwo je w tej kupie utrzymać.
Trudne tematy są trudne dlatego, że (z założenia) trudno o nich swobodnie rozmawiać, a nie dlatego, że trzeba być geniuszem, by o nich pisać.
Vitam Państva. - Pią Maj 15, 2009 8:24 pm
Jeśli wędrując korytarzem IV LO i widzisz lamerską torbę w czarno-białe paski, to znaczy, że idzie Shiro.
Wyobraźcie sobie trzy osoby: Jeden, Dwa i Trzy. Jeden i Trzy są bliskimi sercu Dwa osobami, ale nie znają siebie nawzajem. Dwa to trochę naiwna, ale spontaniczna i uśmiechnięta, niegłupia, w porządku wobec innych, całkiem lubiana osoba. W oczach Jeden Dwa jest kimś wielkim, kimś, kogo mogłaby naśladować. Zaś sama Dwa uważa, że to Trzy jest wspaniała, fantastyczna i idealna.
Krótko mówiąc, Dwa jest pomiędzy nimi, zachowuje pewną równowagę i proporcje.
To ja jestem Dwa.
Bardzo rzadko komukolwiek się do tego przyznaję, ale myślę, że tutaj można: kocham pisać eseje. Mam ich na koncie dopiero siedem i wszystkie zioną lamerią i bezsensem, ale sam ich akt twórczy sprawiał mi ogromną radość.
Ludzie mówią, że jestem do ludzi.
Uwielbiam nerkowce i oglądać Brzydulę.
A teraz ta mniej fajna część.
Oszacowuję inteligencję człowieka na podstawie muzyki, jakiej słucha, to żałosne, ale nic na to nie poradzę.
Jestem świetna w narzekaniu, manifestacji głębokiego poczucia niedoskonałości świata i wystawianiu kretyńskich idealistycznych osądów, które sprawiają, że czuję się lepiej. Mogę wam nawet pomachać pluszową żyletką!
Cenię sobie prostotę, realizm i obiektywizm; nie przepadam za ludźmi, którzy w dupie mają komunikację, a ich nadrzędnym celem jest ośmieszenie innych swoim mrocznym sarkazmem tudzież próba udowodnienia swojej gówno wartej intelektualnej wyższości nad wszelakim stworzeniem.
A tak naprawdę jestem zakompleksioną licealistką z piżamą w kotki.
Podstawowa konstrukcja zdania w wykonaniu panienki BielNadeWszystko: Jestem + "za"/"zbyt" + przymiotnik wyrażający cechę negatywną.
P.S.: Najbardziej na świecie boję się opinii innych na mój temat i rozpędzonych tirów.
P.S. 2: Wszystkie gałki muszą być śmietankowe. Zawsze.
P.S. 3: Lubię, kiedy... jak mnie ktoś przytula. Bardzo. .__.
Tematy tabu - Pią Maj 15, 2009 4:57 pm
Tematy tabu? Chyba raczej tematy "Chodźcie-Udajemy-Że-Umiemy-Pisać". Bo niektórzy tak to interpretują.
A tak na serio, uważam, że pisanie o "mrokach życia" nie jest złe, o ile ktoś potrafi. Przykładem, teksty o psychopatach nigdy mnie nie znudzą, ale jest jeden warunek: musi to być napisane tak, żeby wywołało więcej zachwytu niż konsternacji. I nieważne, czy autor jest doświadczony, czy nie, dopóki jego prace mi się podobają, może sobie rzucać na prawo i lewo wiązankami, wylewać hektolitry krwi i gwałcić co drugą panienkę. Jasne, że jeśli znamy przejścia autora i jego doświadczenie nie tyle literackie, co życiowe, jego prace automatycznie nabierają w naszych oczach realizmu. Ale z drugiej strony, czy trzeba przeżyć pięć wojen, być w czternastu więzieniach i przejść przez szereg psychoterapii, żeby dobrze pisać? Nie. Więc w czym problem? Jeśli ktoś ma Wyobraźnię (przez wielkie "wu"!), to nieważne, czy ma lat trzynaście czy trzydzieści i ile przeczytał książek - jego prace mogą się podobać.
Są też tacy, których Matka Natura zdolnościami nie obdarzyła i ich opowiadania/wiersze/whatever są żałosne i niestrawne. Szczerze mówiąc nie mam nic przeciwko, o ile wszystkie te potworki zostaną grzecznie zamknięte w szufladzie. Dlaczego? Bo każdy popełnia błędy i jeśli chce się czegoś nauczyć, są one nieuniknione. Z czasem taki biedny pisarczyk zrozumie, co robił źle i będzie starał się poprawić swoje teksty, aż w końcu osiągnie zadowalający poziom.

