Czytacie, oglądacie?
Jeśli tak, to co, kiedy, gdzie, z jakimi napisami i odczuciami?
A jeśli nie, to czy mieliście już jakąś styczność z mangami i anime i nie spodobał się Wam ten sposób rozrywki, czy może pierwszy raz o czymś takim słyszycie?
...Teoretycznie chciałam uniknąć zbytniego "umangowienia" forum, tak, żeby każdy mógł się na nim zarejestrować i nie czuć obco, ale kilka tego typu tematów nie zawadzi.
Osobiście gustuję w shounenach tudzież seinenach, z rzadka sięgam po one-shoty shoujo, a i to wynika głównie z braku czasu na zapoznanie się z czymś o dłuższej i bardziej skomplikowanej fabule.
Moim pierwszym anime było Death Note, przykuło mnie to-to do ekranu na trzy dni, a miałam wtedy jeszcze łącze internetowe wolne jak żółw po sekcji.
Potem długo nie mogłam się wziąć do dalszego oglądania czegokolwiek, bo dość wysoko stawiałam poprzeczkę (w międzyczasie bez większego echa przeszedł u mnie Hellsing - zarówno mangę, jak i anime wspominam dość ciepło).
Następnie przez dość długi czas wielbiłam Bleacha. Teraz czuję, że na anime po prostu zmarnowałam kupę czasu. Mangę nadal uważam za świetną.
Poza tym czytuję również Blood Alone (najlepsza pozycja o wampirach, z jaką się spotkałam, takie urocze i przyjemne dla oka, że aż trudno oczy oderwać) Ice Revolution (ulubione shoujo o kresce rodem z shounena) i Kuroshitsuji (w anime dobiło mnie zakończenie, mam nadzieję, że autorka się postara i będzie trochę mniej... irytujące).
Napisy wolę angielskie, nie muszę śmiać się z niektórych określeń, czy litować nad tłumaczami. A oglądam zazwyczaj w necie, bo i rynek polski nie jest zbyt rozwinięty (niezła jestem w eufemizmach, nie?).
Jeśli tak, to co, kiedy, gdzie, z jakimi napisami i odczuciami?
A jeśli nie, to czy mieliście już jakąś styczność z mangami i anime i nie spodobał się Wam ten sposób rozrywki, czy może pierwszy raz o czymś takim słyszycie?
...Teoretycznie chciałam uniknąć zbytniego "umangowienia" forum, tak, żeby każdy mógł się na nim zarejestrować i nie czuć obco, ale kilka tego typu tematów nie zawadzi.
Osobiście gustuję w shounenach tudzież seinenach, z rzadka sięgam po one-shoty shoujo, a i to wynika głównie z braku czasu na zapoznanie się z czymś o dłuższej i bardziej skomplikowanej fabule.
Moim pierwszym anime było Death Note, przykuło mnie to-to do ekranu na trzy dni, a miałam wtedy jeszcze łącze internetowe wolne jak żółw po sekcji.
Potem długo nie mogłam się wziąć do dalszego oglądania czegokolwiek, bo dość wysoko stawiałam poprzeczkę (w międzyczasie bez większego echa przeszedł u mnie Hellsing - zarówno mangę, jak i anime wspominam dość ciepło).
Następnie przez dość długi czas wielbiłam Bleacha. Teraz czuję, że na anime po prostu zmarnowałam kupę czasu. Mangę nadal uważam za świetną.
Poza tym czytuję również Blood Alone (najlepsza pozycja o wampirach, z jaką się spotkałam, takie urocze i przyjemne dla oka, że aż trudno oczy oderwać) Ice Revolution (ulubione shoujo o kresce rodem z shounena) i Kuroshitsuji (w anime dobiło mnie zakończenie, mam nadzieję, że autorka się postara i będzie trochę mniej... irytujące).
Napisy wolę angielskie, nie muszę śmiać się z niektórych określeń, czy litować nad tłumaczami. A oglądam zazwyczaj w necie, bo i rynek polski nie jest zbyt rozwinięty (niezła jestem w eufemizmach, nie?).



