Prędzej czy później ten temat sam wypłynąłby na wierzch, więc stwierdziłam, że równie dobrze sama mogę go założyć. :'D
Saga o HP jest znana z wielu dobrych rzeczy i równie wielu złych, opinie recenzentów od zawsze były różnorakie, niektórzy spisują tę książkę na straty już po pierwszym rozdziale, a niektórzy szaleją na jej punkcie przez kilka lat.
Ja ani nie szaleję, ani nie potępiam, aczkolwiek lubię. Naprawdę lubię. Cokolwiek by o HP nie mówili, dla mnie Rowling jest już klasykiem. Może nie ma stylu jak Sienkiewicz, ale pisze tak przystępnie i miękko, że nic, tylko czytać. W dodatku, mimo częściowej przewidywalności, fabuła jest cud, miód i orzeszki. O dziwo powtarzalność w pierwszych tomach bynajmniej mnie nie odrzucała, to ostatni był trochę... ble. Wolałam Hogwart, a nie jakieś mroczne organizacje antyrządowe. .n.
Co do kontrowersji, to 90% z nich uważam za totalne bzdury, niezależnie czy chodzi o wąty ze strony Kościoła, czy o spekulacje na temat aktorów z wersji kinowych w tabloidach. O ile to pierwsze to po prostu efekt nadmiernej wrażliwości ze strony pewnej grupy ludzi i potrafię to zrozumieć, to plot z kolorowych pisemek po prostu nie znoszę. No, ale trzeba jakoś z tym żyć, zwłaszcza, że Potter jest wręcz niesamowicie, groteskowo popularny.
Swoją drogą - Snape jest mój.
Saga o HP jest znana z wielu dobrych rzeczy i równie wielu złych, opinie recenzentów od zawsze były różnorakie, niektórzy spisują tę książkę na straty już po pierwszym rozdziale, a niektórzy szaleją na jej punkcie przez kilka lat.
Ja ani nie szaleję, ani nie potępiam, aczkolwiek lubię. Naprawdę lubię. Cokolwiek by o HP nie mówili, dla mnie Rowling jest już klasykiem. Może nie ma stylu jak Sienkiewicz, ale pisze tak przystępnie i miękko, że nic, tylko czytać. W dodatku, mimo częściowej przewidywalności, fabuła jest cud, miód i orzeszki. O dziwo powtarzalność w pierwszych tomach bynajmniej mnie nie odrzucała, to ostatni był trochę... ble. Wolałam Hogwart, a nie jakieś mroczne organizacje antyrządowe. .n.
Co do kontrowersji, to 90% z nich uważam za totalne bzdury, niezależnie czy chodzi o wąty ze strony Kościoła, czy o spekulacje na temat aktorów z wersji kinowych w tabloidach. O ile to pierwsze to po prostu efekt nadmiernej wrażliwości ze strony pewnej grupy ludzi i potrafię to zrozumieć, to plot z kolorowych pisemek po prostu nie znoszę. No, ale trzeba jakoś z tym żyć, zwłaszcza, że Potter jest wręcz niesamowicie, groteskowo popularny.
Swoją drogą - Snape jest mój.



